Moje początki

Ostatnio wzięło mnie na wsponimki a to wszystko za sprawą AGNIESZKI i jej posta na blogu pt. "Jak zaczęła się moja przygoda z haftem krzyżykowym"
Przysiadłam, pomyślałam i zaczęłam sobie wspominać.
Moje pierwsze kroki stawiałam jakieś 15-16 lat temu jeszcze w szkole podstawowej. Wszystko zaczęło się od małego misia, którego haftowała moja koleżanka z klasy. Popatrzyłam i wpadłam po uszy:)
Okazało się, że babcia koleżanki haftuje, szydełkuje, robi na drutach. Podpytałam babcię koleżanki i udało mi się załapać na domowy kursik haftu :) Pamiętam ten dzień kiedy pierwszy raz poleciałam do pasmanterii kupiłam cudnego pajacyka (oczywiście na nadrukowanej kanwie) do tego komplet mulin i cała w skowronkach poleciałam do koleżanki. Ze mną haft został już na stałe niestety koleżance się znudziło a szkoda. 
Haftowałam bez prerwy mniej więcej do rozpoczęcia liceum, później tylko z doskoku (wiadomo nauka, koleżanki, imprezy no i oczywiście chłopak;) )
Do haftu powróciłam ok 2005 r jak zaszłam w ciążę, musiałam czymś się zająć żeby z nudów nie zwariować i wtedy haft powrócił i to ze zdwojoną siłą. Potrafiłam dłubać dzień i noc.
I tak już zostało dzień bez choćby jednego krzyżyka to dzień stracony :)
A tak wyglądały moje początki, trochę mizerne ale cóż od czegoś trzeba było zacząć 
to trzy jedyne obrazki z moich początków jakie znalazłam na komputerze :)





Komentarze

  1. Judytko,jak na początkowe prace i to na nadrukowanej sztywnej kanwie poradziłaś sobie wyśmienicie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne początki :) Też zaczynałam na zadrukowanej kanwie, dziś już sobie nie wyobraża, żeby na niej wyszywać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. o co rusz to widzę notki o pierwszym hafciku,mnie też tak na maxa wciągnęło w ciąży

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne są te posty o początkach wyszywania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Próbowałam wyszywać na nadrukowanych kanwach, dla mnie to za trudne .

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak na pierwsze hafty, to poradziłaś sobie Judytko świetnie. Ja też zaczynałam na zadrukowanych kanwach, które siostra przywiozła mi z Holandii. Bo u nas jeszcze takich cudeniek nie było. Ale teraz wolę haftować na czystej kanwie ze wzoru. Cudnie jest mieć taką pasję.
    Pozdrawiam Dorota.

    OdpowiedzUsuń
  7. mnie zraziła mama gdy znalazłam jej niedoknczone prace
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolejny wspomnieniowy post :) Dzięki Waszym wspomnieniom można zaobserwować postęp w dziedzinie haftu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Aniołki to mój faworyt :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miło powspominać. Jak na pierwsze prace to można pozazdrościć, wyszły pięknie. Aniołki są cudne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Z przyjemnością przeczytałam kolejne wspomnienie o początkach haftu :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad :)

Popularne posty z tego bloga

Wiosenna wymiana z motylem w tle :)

Coś dla kobiet ;)

Od okazji do okazji