SAL u Mysi - koniec tuż, tuż

Kolejny obrazek za mną i mam nadzieję, że uda mi się skończyć ten SAL do końca roku (obrazki robi się szybciutko więc jest szansa, że mi się uda) Szczerze mówiąc bałam się, że będę zaczynać wszystko od początku bo przez remont zaginęła mi gdzieś SAL-owa kanwa no ale na szczęśliwie dzisiaj przy przedświątecznych porządkach znalazła się i dzięki temu powstał
Joy to the world:)


i cała szmatka


Skończyłam SAL herbaciany więc nadganiam teraz kawowy i tak powstała
caffe latte


jeszcze tylko trzy i koniec:)


Buziole :*

Komentarze

  1. Fajnie, że znalazłaś kanwę :) Dasz radę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam to uczucie jak coś się zagubi. Działasz ostro z tymi hamiltonkami, podziwiam twój zapał.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki:) Na pewno zdążysz:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie Ci idzie:) Powodzenia w pozostałych:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szybciutko lecisz z zaległościami. Kiedyś po przeprowadzce zaginęła mi jedna praca po wielu poszukiwaniach gdy już straciłam nadzieję , odnalazlam i dokończyłam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad :)

Popularne posty z tego bloga

Wiosenna wymiana z motylem w tle :)

Piękność z sawanny

Coś dla kobiet ;)