Chyba wracam

Witajcie Kochane, wybaczcie mi ale ostatnio strasznie Was zaniedbałam.
Po pierwsze informacja dotycząca mojego Candy


Bardzo przepraszam, ale przedłużam rozdanie do 7 lipca więc jeżeli znajdzie się jeszcze ktoś chętny to zapraszam do zapisywania się w komentarzu po tym postem KLIK KLIK KLIK

A teraz w skrócie wyjaśnię Wam przyczyny mojego zaniedbania choć obecnie myślę tylko o jednym aby ten cholerny czerwiec w końcu się skończył :(

Już dawno w naszym życiu rodzinnym i domowym nie działo się tyle złego a zaczęło się jakieś 2 tygodnie temu.
Najpierw w kuchni pękła nam rura, mąż musiał kuć prawie całą ścianę żeby to naprawić a że pracuje prawie do 20 to przez trzy dni grzałam wodę w garach.
Jak już udało się rurę połatać to mieliśmy zaledwie 2 dni spokoju bo w łazience rozpadła nam się bateria prysznicowa i kolejny dzień bez wody.
W końcu z wodą się uporaliśmy to zaczęło się w pokoju a mianowicie zarwała się jedna z desek w córki łóżku.
A na koniec żeby tego było mało to cała nasza czwórka przez półtora tygodnia leżała w domu na antybiotykach (mąż ma jeszcze zwolnienie do środy) a żeby tego było mało to młodszej córce zaczęły wychodzić piątki.
Od dwóch tygodni nie przespałam spokojnie żadnej nocy jestem wykończona psychicznie i fizycznie i aż się boję tego ostatniego tygodnia czerwca.
Czasu na robótki mam niewiele udało mi się jedynie stworzyć dwa wymiankowe prezenty, ale nimi pochwalę się jak już będę mogła.
Mam tylko nadzieję, że w lipcu wszystko się ułoży.

Pozdrawiam Was cieplutko i życzę mnóstwa Słoneczka :*

Komentarze

  1. Przesyłam Ci Judytko pozytywną energię :) Będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. niech już Was opuszczą wszystkie mniejsze i większe tragedie, myślę, że limit wyczerpany, trzymam kciuki, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymaj się kochana. Teraz musi być tylko lepiej :)
    Pozdrawiam. Ola

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem w stanie sobie wyobrazić ile nerwów straciłaś ... Ja mam już dość tego roku a nie miesiąca. Takiego roku chyba jeszcze nie było co chwilę coś się zepsuje, córeczka była chora już nie wiem ile razy w tym tydzień temu z powodu anginy i powikłań znaleźliśmy się w szpitalu ... Ja już jestem tak wykończona, że szkoda gadać. Ale miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze :) Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczerze współczuję i życzę, żebyście limit nieszczęść już wyczerpali. Teraz może być już tylko lepiej!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. oj wcale się nie dziwię :( ale zwykle jest tak - że jak się wali to po całości :)
    ale będzie dobrze - już wystarczy jak na raz - myślę że limit na dłuższy czas wyczerpałaś :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. to trzeczywiście nie wesoło....oby wszystko się naprostowało i zeszło na dobrą drogę..... wiec pomyślnosci, zdrowia i wytrwałości....niedługo zła passa zniknie...to przejściowe...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurcze, ale pech Ci sie pod luzkiem schowal! A sio go miotla!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad :)

Popularne posty z tego bloga

Kto chętny :) :) :)

Wiosenna wymiana z motylem w tle :)

Piękność z sawanny